Wyjazd, podczas którego spełniły się moje wędkarskie marzenia!

Nasz rodzinny wędkarski wypad planowałem od dłuższego czasu, ponieważ wyjazd z dzieciakami to nie taka prosta sprawa. Wybór łowiska, jak się okazało, nie był trudny – padło na łowisko H2O. Woda ta spełniała wszystkie moje, a właściwie nasze, oczekiwania. Oczywiście wcześniej zrobiłem dokładny rekonesans, który dawał nadzieję na wspaniały wypoczynek. Z łowiskiem sąsiaduje ośrodek, w którym znajdują się baseny, plac zabaw, boisko i mnóstwo wolnej przestrzeni, na której dzieci mogą szaleć bez końca. Dla mnie woda, piękna i czysta, skrywająca fajne rybki. Spełnienie marzeń rodzica na wędkarskich wczasach. Przygotowania trwały długo, ale ostateczne pakowanie nastąpiło w czwartek, bo podczas wyjazdu z rodzinką niczego nie może zabraknąć.

Zaopatrzenie było zacne, kukurydzy jak na wojnę, orzechy tygrysie, kule Jungle oraz nowy pellet, który chciałem przetestować o smaku banan/wanilia oraz morwa. Moja taktyka była prosta - wszystkie trzy zestawy na słodko - na wielkiego Azjatę.



Rodzinka miała dojechać trochę później, tym czasem ja nad wodą dwoiłem się i troiłem. To co się tam działo przerosło moje największe marzenia!

Piątek rano, po godzinie od zanęcenia wybranej miejscówki, jest pierwszy amur 8 kg. Fajna walka, mój syn bardzo kibicował i pomagał. Po 10 minutach, kolejne branie jednoczesne na dwie wędki. Rybki nieduże, do 5 kg nazywane tutaj  żartobliwie - Romankami. O godzinie 21:00 branie Romanka, tym razem trochę większy. Nawiedziła nas burza, która nie chciała się skończyć.  O 4 rano piękna rola z kołowrotka i jest 10 kg na macie!














Sobota zaczęta się deszczowo, trochę mnie to zmartwiło, bo miały przyjechać moje dziewczyny i reszta rodzinki. Na całe szczęście pogoda się poprawiła, a wraz z tym zaczęło się wędkarskie szaleństwo, eldorado i totalny chaos. Ryba za rybą, co 15 min, można było zegarek ustawiać. Pojawiły się też większe rybki – azjaci, na których miałem chrapkę - 8 kg, 10 kg, 15.200 kg oraz17.200 kg.  Adam - szwagier nastawiał się na sumy, jednak aż trzy razy pobił swoje PB karpia, wyciągając kolejno karpie 8 kg, 12 kg, 13 kg. Nie byliśmy w stawnie ogarnąć wędek, wszystko jechało na raz.  Taki szał trwał do 24:00. Byliśmy już totalnie zmęczeni, ale adrenalina była na takim poziomie, że nie było mowy o zwolnieniu tempa.













Niedziela, poranne nęcenie, dołożyliśmy orzechów i kulek, co przełożyło się na kolejne brania i zabawa zaczęła się od nowa. Na macie wylądowało kilkanaście rybek – karp 14,5 kg, kilka 8 – 10 kg oraz urodzinowy amur o wadze 17 kg!!! Moja żona złapała pierwsze swoje ryby w życiu.




Ryby chciały jeść, a moje zapasy kurczyły się bardzo w szybkim tempie. Najskuteczniejszą przynętą zasiadki okazały się dwa orzechy, podbite squabsem pup up,  wszystko moczone w Glug Jungle. Stonze System, który uwielbiam sprawdził się w 100%. Wiadomo haki to bardzo ważny element, tu Gripz i Wide Gape, są dla mnie numerem jeden, są mega ostre i chwytne. Przy takiej ilości ryb zaliczyłem tylko 2 spinki.








Poniedziałek. Poranne nęcenie, do wody poszło wszystko co miałem. Na macie zameldowały się kolejne ryby. Nie spodziewałem się takich efektów! Ale nie samymi rybami żyje człowiek, przyszła pora by spędzić trochę czasu z rodzinką. Noc minęła spokojnie, trzy zestawy były w wodzie, co przyniosło trzy rybki. Nareszcie mogłem trochę odpocząć, wyspać się i zregenerować. 

Kolejny dzień, dzień wyjazdu a więc pakowanie, które przerywały brania Romanków.


Był to pierwszy mój wyjazd, z którego nie przywiozłem ani grama kulek, zanęty, pelletu – nic, wszystko poszło do wody. Muszę powiedzieć, że był to mój najlepszy wędkarski wyjazd - dopisały ryby, spędziłem czas z rodziną, prawdziwe spełnienie marzeń. Do domu wróciłem mega zmęczony, ale bardzo szczęśliwy! Dziękuję kochana żono za wszystko, jesteś najlepsza Love.


Michał Pallatrax Team

Komentarze

Popularne posty