Spotkanie z jednookim bandytą - moim nowym PB

W październiku wybrałem się na zasiadkę na zbiornik licencyjny Sazan, który mieści się w miejscowości Odra. Nad wodą melduję się około godziny 12:00, robię szybki rekonesans co w wodzie piszczy. Wędkarze mówią, że ryba bardzo słabo żeruje. Tym bardziej trzeba brać się za robotę i walczyć o każdą rybę. Szybkie rozstawienie obozowiska, przygotowanie mieszanki zanętowej i zestawy lądują do wody. Na jedną wędkę leci pojedynczy pop up 14mm Meat Beast, a na drugą - dwie kulki tonące 18mm Meat Beast oraz Jungle. Pogoda nie rozpieszcza - wiatr, deszcz, błoto przed namiotem ale nikt nie mówił, że będzie lekko:)
Po ogarnięciu wszystkiego, w końcu mogłem usiąść i napić się kawy. Na pierwsze branie czekałem do godziny 18:00, kiedy to usłyszałem delikatne popikiwania sygnalizatora. Podchodzę do kija, przycinam i jest, siedzi. Zaczyna się pierwszy hol niestety szybko się kończy - rybka parkuje w drzewie niedaleko brzegu. Wywożę zestaw ponownie, pojedynczy popek Meat Beast i czekam. Noc przebiegła spokojnie, bez kontaktu z rybą. Wstałem wcześnie, postanowiłem poobserwować wodę. Decyduję się na przewiezienie zestawów w miejsca, gdzie widziałem spławy karpi. Tym razem na obydwa kije zakładam małe 14mm popki. Do łódki ładuję skromniutko - garść kulek Meat Beast oraz pelletu i jedziemy.




Po południu dojeżdża do mnie moja żona, siedzimy pijemy kawę, rozmawiamy nagle odzywa się moja centralka, piękna rolada:) Chyba moja miłość przyniosła mi szczęście. Podbiegam do wędki, podnoszę i jest czuję fajnego miśka. Hol długi i bardzo ciężki, do tego deszcz, błoto ryba odjeżdża, muruje, a żona kibicuje w namiocie. Jest, już prawie go mam, pod brzegiem ryba szaleje, widzę piękny, duży ogon myślę w nadziei - będzie nowe PB? I jest mam go, piękny jesienny koń:) 

Jak się okazało rybka była szczególna, ponieważ nie miała jednego oka. Jestem mega szczęśliwy. Zabieram rybkę na matę, szybka sesja, zabiegi pielęgnacyjne i na wagę. Nie wierzę udało się, mamy nowe PB!! Waga wskazuje 20kg jestem w szoku, nogi mi się trzęsą. Po wytarowaniu worka jest 18,3kg żywej wagi. Mój nowy rekord życiowy!!















Uradowany jak małe dziecko, banan na gębie nie schodzi i teraz to co w naszej pasji jest najpiękniejsze: Catch and Relese - złap i wypuść. Rybka wraca do wody w bardzo dobrej kondycji. Podekscytowany całym tym wydarzeniem wywożę zestaw ponownie, żona cieszy się razem ze mną, czego chcieć więcej:)




W nocy doławiam jeszcze jednego małego koleżkę i tak oto moja zasiadka dobiega końca. Po raz kolejny produkty firmy Pallatrax pokazały jaką mają moc, pozwolili mi łapać więcej i większych ryb. Dzięki tym produktom, pobiłem swoje PB w tym roku już dwa razy!! Mogę z czystym sumieniem polecić je każdemu. A zapach Meat Beast jest moim numerem jeden tej jesieni. Pozdrawiam karpiowe świry.
Krzysiek Team Pallatrax Polska


Komentarze

Popularne posty