Udana zasiadka na łowisku Pstrążna - moje małe Eldorado:)

W dniach 21-23.07 2017r., wraz z kolegą z teamu Pallatrax Sebastianem, odbyliśmy wspólną zasiadkę nad najstarszym łowisku karpiowym jakim jest Pstrążna. Nad wodą meldujemy się około godziny 13:00. Szybko wykupujemy zezwolenia i już pędzimy rozpakować nasz cały majdan na stanowisku nr 3. Robimy rekonesans i słyszymy, że rybka bardzo kiepsko żeruje. To nie jest dobra informacja, jednak bez względu na wszystko, rozbijamy swój obóz i czekamy na pierwsze piiii. 
Ku mojemu zdziwieniu na stanowisku obok, siedział nasz kolega z teamu Michał z naszym czeskim przyjacielem Lubem:) 
















W końcu obóz był rozbity, teraz czas na przygotowanie zestawów. Na pierwszy ogień leci kuleczka Crave oklejona pastą i zamoczona w glugu, na drugi zestaw mój nowy killer Meat Beast - 2x 14mm. Zestawy wywożę pod przeciwległy brzeg, głębokość nie powala, wynosi od 0.5 do 1 m. Niestety aż do wieczora nic się nie działo, zero aktywności ryb. Siedzieliśmy sobie przy kawce i omawialiśmy taktykę na noc. Około godziny 20:00 przewozimy zestawy, troszeczkę w innej kombinacji - bałwanek z kulek Crave 2x14mm tonąca+pop up i Meat Beast tonąca 14mm + sztuczna kukurydza pływająca. Niestety noc przebiegła bez piku, już nieco zniesmaczony tą sytuacją, zacząłem kombinować. Przebudziłem się około godziny 5:00 słysząc bardzo blisko mocne spławy. Pierwsza myśl w głowie, na smrodziuszka rybka nie chce, to może skusi się na nasz flagowy produkt jakim jest kuleczka Jungle. 


Przygotowałem swoje zestawy na ranną wywózkę, na jeden kij leci pojedyncza kulka 14mm oklejona pastą, zamoczona w Glugu. Mniejszy ciężarek z krętlikiem, do tego Method Mix Bloodworm and Maggot, który wzbogaciłem pokruszonymi kuleczkami - z każdego smaku po około 10 kulek. Zestawy lądują w połowie wody, tam gdzie słyszałem spławy karpi. Dopłynąłem do brzegu chciałem napić się łyka kawy a tu nagle potężna rola! Mega szczęśliwy podbiegam, podnoszę kij, siedzi! Wszyscy w zdumieniu, że tak szybko przyszło branie. Po krótkim holu, ryba ląduje w podbieraku. Kolega Sebastian mówi "Jest koń, chyba będzie rekord". Kładziemy rybkę na macie, zajmujemy się nią troskliwie i teraz najważniejsza część - ważenie. Waga pokazuje 16.7 kg wiedziałem już, że jest to mój nowy PBJ Po odjęciu worka mamy wagę 15.2 kg - mój wspaniały pełnołuski rekord!! Pamiątkowe zdjęcia, mokra głowa i rybka wraca do wody. 



















Ponowne wywożę zestaw w to samo miejsce i na ta samą przynętę. Wróciłem, powiesiłem hanger, nie zdążyłem jeszcze spłynąć łódką i mam kolejne branie. Myślę sobie, to jest jak sen... Ryba robi niezłe odjazdy, ale wiem, że nie jest tak duża jak ta pierwsza i po chwili karp ląduje w podbieraku. Waga pokazuje 8.2 kg. Szybka sesja i rybka wraca do swojego środowiska cała i zdrowa. 















Wywozimy zestaw ponownie kulka Jungle 14mm+sztuczna kukurydza, wszystko moczone w Glugu, ciężarek oklejony method mixem. Celujemy w to samo miejsce, napięcie linki, zawieszony hanger ledwo co usiadłem, znów jedzieeee... Czułem się jak w jakimś amoku... Szybki hol i piękny długi golec ląduje na macie, waga pokazała równe 9 kg. Szybkie opatrzenie rybki i do wody. 



















Zestaw ponownie w to samo miejsce, bez zmian kuleczki. Chwila oddechu, usiadłem napiłem się zimnej już kawy i nagle naszą rozmowę z Sebastianem przerywa dźwięk mojej centralki. Podnoszę kij i czuję konkretnego zawodnika po drugiej stronie. Po około 10 minutowym holu rybka się spina. No trudno bywa i tak...
Jak na razie mam brania tylko na prawy kij. Siedząc i rozmawiając z kolegami z teamu, nagle słyszę delikatne popikiwania na mojej wędce, podchodzę patrzę znowu prawy kij, nagle opad hangera, zacinam, jest rybka. Po szybkim holu mały 5 kg bączek melduje się na mojej macie. Zabiegi pielęgnacyjne i zwracamy rybce wolność:) 

Jestem już usatysfakcjonowany tak bardzo, że mogło by mi już nie brać hehe... Przygotowywałem się do kolejnej wywózki. Aż tu nagle piękna rolka z lewego kija, coś niesamowitego, szybka reakcja, jest rybka. Hol trochę oporny rybka muruje, odjeżdża ale po chwili jest bezpieczna w moim podbieraku. Patrzymy jest konik, ale nie tak duży jak wcześniej, odkażenie, ważenie - 12.5kg! Piękny kaban... Jestem mega szczęśliwy i naładowany energią. 
Ponowne zestawy lądują w wodzie. Atmosfera jest wspaniała, siedzimy rozmawiamy bo odwiedził nas kolega Marcin z Karp Klub i Sebastian z teamu LK Baits. Robi się przyjemnie:)




















Nagle naszą rozmowę przerywa branie, znowu u mnie na lewej wędce, delikatny opad i powoli hanger zaczyna się podnosić, podchodzę zacinam, siedzi. W myślach jest koń, bo czuje duży opór, lecz po około 20-minutowym holu rybka się spina. Jestem zawiedziony... 
Po wywiezieniu zestawu odpaliliśmy grilla, otworzyliśmy piwko i gadaliśmy pół nocy o wszystkim i o niczym. Około godziny 1:00 położyliśmy się spać, niespodziewanie o godzinie 3:40 budzi mnie dźwięk centralki, podbiegam, podnoszę wędkę, jest! Kolejny konik na mojej wędce! Budzę Sebastiana żeby pomógł mi podebrać rybkę, szybkie ważenie - mamy 13 kg. Gruby golasek. 


















Wywożę zestaw i kładę się spać, bo powoli siły mi opadają. Wstaje o godzinie 8:00, już nic się nie wydarzyło, zaparzyłem kawę i zacząłem powoli pakować się do domu.


Podsumowując - zasiadkę uważam za bardzo udaną!! Kulki Pallatrax, są produktami z najwyższej półki i mogę je polecić każdemu! Podczas wyjazdu złowiłem 6 ryb w granicach od 5-15 kg i pobiłem soje PB. Czego chcieć więcej?:) Takie moje małe eldorado... Łączna waga ryb wyniosła przeszło 60 kg, jak na dobę to według mnie bardzo dobry wynik. 
Pozdrowienia dla wszystkich i do zobaczenia nad wodą. 
Team Pallatrax Polska - Krzysiek

Komentarze

Popularne posty