48h na PZW.


Stara miejscówka, nęcona regularnie przez dwa tygodnie. Letnia pogoda, stałe ciśnienie i temperatura wody około 21°C napawały optymizmem. Auto spakowane w czwartek, także w piątek po pracy prosto nad wodę. Około godziny 16:00 łódka zapakowana po same brzegi, możemy ruszać na naszą miejscówkę. Około godziny 18:00 wszystko było gotowe. Do wody powędrowały standardowe zestawy „blow-back” rig wraz z 22mm Squabsami JUNGLE tonącymi podbitymi 18mm Squabs popup, a to wszystko podsypane garstką Squabsów 18mm JUNGLE + CRAVE. 
Centralka zagrała dość szybko bo już około północy, po zwariowanym holu (2 zestawy ściągnięte) na macie ląduję pierwszy mały dzikusek. Misiek do worka i nocna walka z wywożeniem zestawów. Myślałem, że po takim szumie do rana nie ma co się spodziewać kolejnych brań. Jednak ku mojemu zdziwieniu kolejny odjazd lekko po godzinie piątej nad ranem. Niestety ryba zakręciła się wokół kołka i zaparkowała w trzcinach, po dopłynięciu do zestawu okazało się, że został tylko hak wbity w trzcinę. Ale nic, jesteśmy zadowoleni z wyniku tym bardziej, że przed nami jeszcze jedna noc. Standardowo w Sobotę około 19:00 te same zestawy powędrowały do wody. Około trzeciej nad ranem na proste nogi zerwał nas jednostajny odjazd. Piękny bo trwający do chwili, aż podniosłem kija z poda. Po paru minutach na macie ląduje troszkę większy dzikusek. Szybka dezynfekcja, misiek do worka, a zestaw ponownie dowody. Reszta nocy zleciała w ciszy. Nad ranem szybka sesja w promieniach Słońca i maluch raca do domu, a my już odliczamy dni do kolejnej sesji. Wszystkie ryby połakomiły się na „poduszeczki” JUNGLE.

***Pallatrax Catch More Fish***
 Liseł









Komentarze

Popularne posty