Zawody, zaskoczenie i Big Fish


Zawody to dla każdego z nas wielkie emocje, rywalizacja, przygoda, spotkanie ze znajomymi ale także i przygotowania, które zajmują dosc duzo czasu przed wyczekiwanym momentem. 
Ja zacząłem już tydzień wcześniej od skompletowania sprzętu, zrobienia kulek, nabicia butli gazowych i przygotowania piecyka bo wiadomo to juz jesień, a noce bywają chłodne. Do tego jakieś 45 kg pelletu, 10 kg kulek i można rosząc. 
Obowiązywać będzie zasada 5 największych złowionych ryb i przekraczających wagę 5 kg. Wreszcie nastał ten dzień. Na miejsce dotarłem trochę przed czasem, wiec po przywitaniu już obecnych, postanowiłem pójść nad wodę. Tak się złożyło, że trafiłem na stanowisko nr 8, które było najpłytszym miejscem na tych zawodach. Po poprzednich zawodach, na których też siedziałem na płyciźnie miałem mieszane uczucia, więc wolałem nie wylosować tego miejsca...
Gdy już wszyscy dojechali na miejsce zaczęło się losowanie. Podchodzę do wiaderka...losuje...i co się okazuje? Stanowisko nr.8! Lekko zniesmaczony pojechałem na miejsce, no ale cóż tak to bywa nie ma się co załamywać tylko spróbować i powalczyć. 
Zaraz za mną dojechał Michał, z którym bylem w parze. Zabraliśmy się za rozbijanie bazy. O godz 11 zaczęły się zawody, wiec wziąłem się za sondowanie. Ogólna głębokość to 1 m, pod drugim brzegiem lekki spad na 1.2 m, gdzieś po środku wody pod liliami, przechodzi rów na 1.3 m. Wiec bez większy kombinacji każdy z nas wywiózł po 1 wędce pod drugi brzeg i po 1 wędce pod lilie. 
W mojej zanęcie znalazło się 3 kg pelletu halibut rożnych rozmiarów, 3 garści kulek Jungla i MeatBeasta. Łódka była zdecydowanie przeładowana, gdy to wszystko znalazło się w środku. Przyszło nam już tylko czekać, postanowiliśmy zestawy zostawić do następnego dnia. Godzi 23 - Bardzo silny odjazd. Podbiegam. Zacinam. Jest ryba. Po 15 min holu i kilku próbach podebrania wreszcie znalazła się w kołysce. Dawałem jej jakieś 18 kg, ale gdy zwaliwszy miska waga wskazała ponad 23 kg z workiem! Konik chwile poczekał w wodzie na przyjazd sędziego i po oficjalnym ważeniu karp miał 21.400 kg. Moje nowe PB i jak na razie Big Fish zawodów. 
Nad ranem doławiam jeszcze jednego karpia, tym razem ponad 7 kg. Dzień mija na odpoczynku, odwiedzinach i rozmowach z kumplami. Kolejna nocka, ta sama godzina i znów odjazd. Niestety ryba parkuje w liliach i tracę ja. Za dnia łowie karpika mniejszego niż 5 kg, który nie liczy się do wagi. Wraz ze zmianą pogody, ochłodzeniem, coraz częstszymi opadami deszczu - brania ustały i tak już było do końca zawodów. W ogólnej klasyfikacji zajęliśmy 4 miejsce, a ja dostałem nagrodę za Big Fisha zawodów.
Chciałbym podziękować organizatorom, sponsorom, sędziemu oraz wszystkim obecny na zawodach za miłą atmosferę i fajnie spędzony czas. 
Pozdrawiam Seba.












Komentarze

Popularne posty